wtorek, 17 maja 2016

Młyńskie koło w Sevilli

Zazwyczaj zwiedzając miasta pchamy się na starówkę lub oglądamy zachowaną w różnym stanie architekturę sakralną. Osobiście mało znam się na architekturze, podoba mi się to i owo, ale nie wiem czym się zachwycać. Owszem liczy się rozmiar, liczy się rozmach, fajne mogą być malowidła ale nie rozróżniam detali, nie wzdycham nad gontami, rzygaczami, kolumnadami itp.

Niektórzy stosują zrozumiałą dla mnie w pełni turystykę gastronomiczną. Wyszukują dobre restauracje lub urokliwe bary, tam zaś sprawdzają lokalne potrawy, które im bardziej różnią się od ojczyźnianych dań, tym lepiej.
W Sevilli można uprawiać przeróżne rodzaje turystyki. Raczej te odmiany bardziej statyczne niż aktywności ekstremalne. Raczej przemieszczanie się od baru do baru, oglądanie pokazów flamenco, słuchanie gitar, kosztowanie win, winiaków i wszędobylskiego piwa.

Na fantastycznie przygotowanym deptaku and kanałem Alfonsa XIII, obficie najeżonym barami można dostrzec wiele atrakcji. Niektóre mają zamierzchłą historię jak na przykład Wieża Złota a niektóre jeszcze nawet nie zaistniały na satelitarnych zdjęciach ;) Oczywiście tych cywilnych.
Przez parędziesiąt minut można podziwiać widoki z wnętrza klimatyzowanych, eleganckich kabinek. Jeśli komuś zechce się więcej to trochę drożej można zasiąść w jedynej na całym kole kabince VIP, gdzie skórzana tapicerka kojarzy się z ekskluzywnym autem. Przyciemnione szyby, przezroczysta podłoga, lampka wina oraz nastrojowa muzyka poprawiają wzrok.

U podnóża koła czają się atrakcje, które mogą skusić młodych (zdalnie sterowane małe statki oraz bujające się pojazdy) jaki dorosłych (bar)

Koło młyńskie łączy się z drugą atrakcją Sewilską, z oceanarium. Oba te obiekty wyposażone są w publiczny, podziemny, wielopoziomowy parking.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz