niedziela, 12 sierpnia 2018

Pomysł na jednodniową wycieczkę z Sevilli

Zapraszam do obejrzenia filmu przedstawiającego pomysł na wycieczkę do Narodowego Parku Doñana, atlantycką plażę Matalascañas oraz unikatowe miasteczko El Rocío.



poniedziałek, 26 lutego 2018

Rezerwat przyrody El Castillo De Las Guardas

50 kilometrów od Sevilli znajduje się niesamowite miejsce, które przedstawiana jest nieraz jako ZOO. Nie mogę się z tym zgodzić, a jeśli nawet bym się zgodził, to będzie to ZOO marzeń i snów - dla zwierząt i dla odwiedzających.


Olbrzymi, otwarty teren opanowany jest przez ponad 100 gatunków, które mają swoje przestronne zagrody. Część z ponad tysiąca zwierząt nich chodzi luzem i zagląda do samochodów, którymi przemierza się teren. Można jeździć swoim pojazdem i tylko w niektórych miejscach zamieszczone informacje ostrzegają przed np. zebrami, które są złośliwe i mogą ugryźć. Inne rogate bydło może zablokować drogę i stać bez ruchu przez dłuższy czas. Emu zaglądają do środka aut w poszukiwaniu paszy a wyglądają jakby sprawdzały, czy w środku na pewno jest gaśnica.
Parę razy dziennie organizowane są pokazy tresowanych lwów morskich, w innym miejscu ptaków drapieżnych.

Dobrze na wjeździe kupić worek marchwi, bo z samochodu można właśnie marchwią dokarmiać różne bestie.

A z zupełnie innej beczki, można też pojeździć na gokartach ;p
Wejściówka jest dość droga, ale na pewno warta zapłacenia.
Otwarte od 10:30 do 17:00
Strona Rezerwatu Przyrody

Dojazd:


środa, 18 maja 2016

Sprawdzone Spa w Sevilli

W samym środku Sevilli położony jest spory obiekt o charakterze wypoczynkowym. Jeśli pogoda nie sprzyja spacerom po mieście lub po prostu potrzebujecie chwili wypoczynku warto odwiedzić Spa Aire de Sevilla.
Podziemne baseny termalne, basen na otwartym powietrzu z widokiem na Giraldę, masaże, aromaterapia, czekoladoterapia (co za czasy konsumpcyjne ;)) i inne przeróżne zabiegi hedonistyczne, które trwale poprawiają samopoczucie.
Istotną informacją jest też to, że trzeba mieć minimum 16 lat, aby wejść do spa. Najprawdopodobniej chodzi o zachowanie ciszy, co dzieciom przychodzi z trudem.



  • ceny usług
http://www.airedesevilla.com/tratamientos/servicios-y-tarifas/
  • galeria zdjęć
http://www.airedesevilla.com/galeria/
  • rezerwacja on-line
http://reservas.airedesevilla.com/seleccionFecha.php?i=E
  • adres i mapa lokalizacji
http://www.airedesevilla.com/contactanos/

wtorek, 17 maja 2016

Młyńskie koło w Sevilli

Zazwyczaj zwiedzając miasta pchamy się na starówkę lub oglądamy zachowaną w różnym stanie architekturę sakralną. Osobiście mało znam się na architekturze, podoba mi się to i owo, ale nie wiem czym się zachwycać. Owszem liczy się rozmiar, liczy się rozmach, fajne mogą być malowidła ale nie rozróżniam detali, nie wzdycham nad gontami, rzygaczami, kolumnadami itp.

Niektórzy stosują zrozumiałą dla mnie w pełni turystykę gastronomiczną. Wyszukują dobre restauracje lub urokliwe bary, tam zaś sprawdzają lokalne potrawy, które im bardziej różnią się od ojczyźnianych dań, tym lepiej.
W Sevilli można uprawiać przeróżne rodzaje turystyki. Raczej te odmiany bardziej statyczne niż aktywności ekstremalne. Raczej przemieszczanie się od baru do baru, oglądanie pokazów flamenco, słuchanie gitar, kosztowanie win, winiaków i wszędobylskiego piwa.

Na fantastycznie przygotowanym deptaku and kanałem Alfonsa XIII, obficie najeżonym barami można dostrzec wiele atrakcji. Niektóre mają zamierzchłą historię jak na przykład Wieża Złota a niektóre jeszcze nawet nie zaistniały na satelitarnych zdjęciach ;) Oczywiście tych cywilnych.
Przez parędziesiąt minut można podziwiać widoki z wnętrza klimatyzowanych, eleganckich kabinek. Jeśli komuś zechce się więcej to trochę drożej można zasiąść w jedynej na całym kole kabince VIP, gdzie skórzana tapicerka kojarzy się z ekskluzywnym autem. Przyciemnione szyby, przezroczysta podłoga, lampka wina oraz nastrojowa muzyka poprawiają wzrok.

U podnóża koła czają się atrakcje, które mogą skusić młodych (zdalnie sterowane małe statki oraz bujające się pojazdy) jaki dorosłych (bar)

Koło młyńskie łączy się z drugą atrakcją Sewilską, z oceanarium. Oba te obiekty wyposażone są w publiczny, podziemny, wielopoziomowy parking.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Grzyby w Sewilli

Oczywiście nie chodzi o problemy z deszczem i grzybami, które po nim rosną. Chodzi o ciekawą konstrukcję architektoniczną wartą zobaczenia.

Drewniana, dość dziwaczna budowla nazywana Las Setas zdaje się być inspirowana działaniem magicznych grzybków.

Można sobie wejść i pospacerować po specjalnych platformach widokowych, zobaczyć z ciekawej perspektywy Sevillę.

Grzyby zostały zaprojektowane przez niemieckiego architekta Jürgena Mayer-Hermanna, a całkowity koszt zrealizowania tego przedsięwzięcia przekroczył 86 milionów Euro. Już prawie dekadę parasol grzybowy uatrakcyjnia stolicę Andaluzji.

środa, 5 sierpnia 2015

Rio Tinto kopalnia z Marsa rodem




Te Marsjańskie widoki widoczne na krótkim filmiku faktycznie mają więcej wspólnego z czerwoną planetą niż może nam się wydawać.

Miejsce to było już znane ludom z pradawnego miasta Tartessos, opisywanego przez greków jako bogate miasto handlujące metalami. Samo miasto jak i ludzie zaginęli w otchłani historii, a po mieszkańcach Tertessos wydobywali tu rudy metali Fenicjanie (2800 – 2600 lat p.n.e), Grecy (2600 – 2000 lat p.n.e), Rzymianie (2000 – 1800 lat p.n.e), Wizygoci (1600 – 1300 lat p.n.e) oraz Maurowie (1300 – 500 lat p.n.e). Rzymianie, którzy wydobywali geothyt do pozyskania srebra na monety i minerał chalkozyn do pozyskania miedzi, okazali się najskuteczniejszymi górnikami. Wylicza się, że z tego miejsca wydobyli oni ponad 2 miliony ton rudy srebra dzięki którym Cesarz Klaudiusz sfinansował podbój Brytanii w 43 roku n.e.

sobota, 4 lipca 2015

Flamenco, niełatwo zrozumieć ale łatwo się zachwycić


Tym razem piszę to ja, czyli Ula. Mam przyjemność dzisiaj pochwalić się debiutem „scenicznym” w najtrudniejszym chyba tańcu, który dla mnie zawsze był wyzwaniem.

Flamenco chodziło za mną od zawsze, tak jak zresztą taniec w ogóle. W okresie nastoletnim zgłębiałam tajniki tańca towarzyskiego (rumba, czacza, jife, samba, walc, quickstep, foxtrot, tango…), potem turniejowego, nawet do klasy B, później krótka fascynacja rock’n’rollem w parze, takim typowym, typu Billy Haley, następnie salsa i tańce latynoskie, merenque, bachata…. Wszystko fajnie, ale …. flamenco! Wiadomo, że to za trudne i że gwiazdy estrady ze mnie już nie będzie. Więc nie opłaca się zaczynać. Na studiach (Iberystyka) ciągle jednak wyłaniała się kultura flamenco, jak wróbel zza płota i spokoju mi nie dawała.