wtorek, 30 lipca 2013

Gadżety w tańcu flamenco. Poznajemy Andaluzję

Z racji przebywania w Andaluzji, uczestnictwa w imprezach z tańcem flamenco oraz pełnienia zaszczytnej funkcji męża żony uprawiającej flamenco napiszę poniżej co nastąpi poniżej.

Jak wyżej napisałem będę pisał poniżej ;)


Kastaniety to dwa drobiazgi wykonane z twardego drewna lub czasem z kości słoniowej. Te dwa drobiazgi o kształcie muszelek połączone są sznurkiem lub rzemykiem. Tancerka flamenco, finezyjnie pruje nimi na dwie dłonie - co jest na początku bardzo trudne, dodając smaczku. Wystarczy wziąć udział w jednym pokazie prawdziwego tańca flamenco, aby zobaczyć, że w tej sztuce bardzo ważne jest współgranie różnych atrakcyjnych detali.

Kastaniety w postaci dwóch muszelek są najbardziej rozpoznawalnym (zaraz po wachlarzu) artykułem pamiątkowo-turystycznym Andaluzji. W prawie każdym, nawet zapyziałym sklepie z pamiątkami znajdziemy kastaniety. Jednak te, co kupujemy jako pamiątki są zwykle dziadowskiej jakości, mają dać chwilę radości obdarowanej osobie a potem będą się gdzieś kurzyły na półce. Te, które używają tancerki są wielokrotnie droższe, mają nieco inny kształt i są zrobione z twardszego drewna.

Kastaniety są instrumentem muzycznym. W wersji nietanecznej mają jeszcze trzonek z blaszką drewnianą pośrodku. Wystarczy zamachać trzymając za trzonek i dwie, zamocowane po bokach muszelki będą uderzały o blaszkę pośrodku. Takie potrząsanie z punktu widzenia fana flamenco to wyjątkowa profanacja sztuki.
Kastaniety jako instrument muzyczny są tzw idiofonami, czyli są samobrzmiące. Dźwięk, który generują powstaje w wyniku uderzania o siebie. 

Manton to wzorzysta, duża chusta, która może stanowić tylko dodatek do stroju tancerki flamenco ale może też być elementem choreografii przedstawienia flamenco.
Prowadzone są specjalne zajęcia z tańca z mantonem.
Nazwa manton wiąże się z portem Manilla na Filipinach. W XVI wieku kolonia hiszpańska zaopatrywała się w wyroby orientalne. Manton ma swe korzenie pochodzenia wrośnięte w Chiny. Teraz zaś stał się jednym z elementów kojarzonych bezpośrednio z tańcem Flamenco. Początkowo chusty zdobione były grafikami smoków, pagód i bambusów.

Podobnie jak z kastanietami możemy kupić chustę, która będzie tania, doskonale komponując się z jakąś ścianą i porożem jelenia powyżej a możemy wydać więcej ecie pecie (paręset lub kilkaset euro) nabywając kunsztownie haftowany manton, do którego ślinią się nawet rodowite tancerki flamenco.

Wachlarz to następny element wzbogacający taniec flamenco. Podobnie jak manton tradycja hiszpańska zawdzięcza Chinom ten manualny schładzacz i element kokieteryjnej gry flamenco. Dawniej, gdy nie było klimatyzacji wachlarz był bardzo przydatny w Andaluzji, gdzie jak mówią w lecie 'ołów leje się z nieba'.

Odwiedzić Andaluzję i nie uczestniczyć w prawdziwym, kameralnym pokazie flamenco to trochę strata czasu na wyjeździe. Elementy tańca, przeplatają się w tej części Hiszpanii z charakterystyczną gestykulacją, postawą ludzi podczas rozmowy, wyrażania ich emocji. Można więcej zrozumieć i poczuć, gdy zaczniemy zagłębiać się w kulturę andaluzyjską. To nie jest odmiana tańca łowickiego, który prezentuje się od święta aby nie zagasły lokalne tradycje. Hiszpanie balangują, kiedy tylko się da. Przebierają się w swe tradycyjne stroje przy wielu fiestach. Fiesta znaczy dużo więcej niż praca, euro czy kryzys. Fiesta to tradycja. Flamenco rodzaj wyrażania emocji. Trochę może jęczą podczas śpiewania (to moja prywatna opinia) ale za to jak już się w śpiewie wyjęczą to na co dzień są rozbrajająco pozytywni. Nie ma co się dziwić, prawie cały rok mają słońce, mróz nie kąsa ich po pęcinach, deszcz sprawia im radość (jak się pojawi), wszędzie leje się piwo, wino i prawie wszędzie gra muzyka.

Projekt Flamenco to nowa inicjatywa. Organizujemy pobyty, które nie są normalną wycieczką japońskich turystów (a tych obecnie jest masa w Hiszpanii). Znamy miejsca, gdzie można posmakować, posłuchać i zobaczyć prawdziwą Andaluzję.

czwartek, 18 lipca 2013

Samochodem kempingowym nad Hiszpańskie morze - rozdanie pierwsze

Plaża Hoyo - widok w stronę Portugalii
Doświadczenia pierwszego 1000 km naszym Mańkiem

Wcale nie jest łatwo znaleźć dobre miejsce, blisko plaży dla samochodu kempingowego.


 Najwyraźniej Hiszpanie pilnują swojego rynku turystycznego, spychając autocaravaning na jedno z ostatnich miejsc, pod kątem opłacalności.

Owszem, jest na linii brzegowej sporo olbrzymich miasteczek kempingowych, gdzie można bez problemu zająć parcelę z prądem, mieć dostęp do wody bieżącej, łazienek, basenów itp. Takie wielkie campingi na pewno są atrakcją dla dzieciaków, co oznacza spokój rodziców w momencie zainstalowania szkodników na wodnym placu zabaw. Wszystko strzeżone, dobrze zorganizowane, po prostu bomba.

Jeśli jednak chodzi o taki dziki autocaravaning to istnieje realne ryzyko, że Guardia Civil dowali 300 Euro kary za nocowanie w samochodzie kempingowym, jeśli zaparkujemy nocą w pierwszej linii od plaży.

Parkingi działają w trybie dziennym i żaden samochód nie może pozostać na noc. Jeśli jakieś samochody pozostaną to na atak mogą liczyć jedynie użytkownicy samochodów kempingowych.
Czort wie dlaczego tak jest. Krótko mówiąc zazwyczaj autocaravany będą tępione w pierwszej linii brzegowej. Za dnia jeszcze się może udać ale w nocy będzie pukanie do drzwi mundurowych i dobrze jeśli skończy się tylko na upomnieniu i poleceniu przestawienia samochodu.
Obok parkingu plaży Hoyo

No ale tak się przecież nie da. Ula wytropiła na jakimś hiszpańskim blogu parkingi publiczne, które są zrzeszone w klubach autocaravaningu. Niektóre z tych parkingów położone są bardzo blisko plaży.

Takim miejscem, które już przetestowaliśmy jest plaża Hoyo, tuż przy granicy z Portugalią.
Podobno w Portugalii hulaj dusza guardii civil zainteresowanej samochodami turystycznymi nie ma. Prawdopodobnie więc i w terenie blisko granicy odpuszczają sobie walkę z samochodami.

Parking nie rzuca na kolana pod względem wyposażenia. Są pojemniki na śmiecie, są wyznaczone miejsca parkingowe i wianuszek kamperów wciskających się tyłkami pomiędzy drzewa, tak aby móc sobie znaleźć odrobinę prywatności. Zaraz po drugiej stronie wydmy jest piękna, szeroka i co ważne wyludniona plaża. Ludzi jest tylko troszkę, tak że każdy znajdzie sobie dużą przestrzeń z białym piaskiem Oceanu. Woda, w lipcu - rewelacja. Czysta i ciepła. Chłodniejszy klimat nadmorski jest bardzo mile widziany po upałach Sewilli. W nocy można spać w komforcie bez schładzania samochodu klimatyzacją.

Choć na piasku są wysypane linie, to campery wciskają
się pomiędzy drzewa, bo tam jest więcej cienia

Opłata dzienna za pobyt na parkingu to cały 1 Euro. Da się znieść ;). Na miejscu całkiem klimatyczny bar - restauracja ze swoim wyjściem na plażę (i prysznicami do opłukania się z soli). Odległość do najbliższej miejscowości - kilometr. Plac zabaw dla dzieci, taki bardzo prosty ale jest. Czysto i w miarę spokojnie. Piszę w miarę, bo ludzie nie hałasują, niestety ich psy tak.


Jeden dzień i noc było bardzo fajnie, na drugi dzień zaczęli się zjeżdżać właściciele psów ze swoimi przyjaciółmi z innego czasu ewolucji. Psy jak to psy, sranie obok kampera, wąchanie się po dupach, piski, szczekanie po prostu psiarnia. Trzeba było się zwijać, bo coraz trudniej było usłyszeć morza szum. Pieski i ich właściciele to jest ogólnoświatowy problem. Właściciele myślą, że je uszczęśliwiają wożąc samochodami, trzymając na smyczy i tresując (patrz dając żarcie za jakieś małpie triki).


Wracając do tematu (aby nie zszedł na psy ;)) polecanych miejsc do zatrzymania się:


Kemping la Doñana, położony w parku krajobrazowym, oddzielony od Oceanu pasem wydm. Wspaniała infrastruktura na kilkudniowy pobyt. Duża restauracja, duży park wodny z barem dla rodziców, miejsc do zatrzymania w bród. Ceny zatrzymania samochodu kempingowego to 50 Euro. To za strefę C, najbliższą do wyjścia na plażę. Im dalej tym taniej, im dłużej tym taniej, im bardziej po sezonie tym taniej. Warto zaopatrzyć się w przedłużacz bo skrzynki z przyłączami nie są tak gęsto rozstawione jak mogłyby być.





Wyświetl większą mapę

Parking Playa del Hoyo - Isla Cristina prowincja Huelva
N37:11'59,30" W07:17'46,68"
Opłata dzienna 1 Euro. Blisko plaży




Wyświetl większą mapę