Przejdź do głównej zawartości

Samochodem kempingowym nad Hiszpańskie morze - rozdanie pierwsze

Plaża Hoyo - widok w stronę Portugalii
Doświadczenia pierwszego 1000 km naszym Mańkiem

Wcale nie jest łatwo znaleźć dobre miejsce, blisko plaży dla samochodu kempingowego.


 Najwyraźniej Hiszpanie pilnują swojego rynku turystycznego, spychając autocaravaning na jedno z ostatnich miejsc, pod kątem opłacalności.

Owszem, jest na linii brzegowej sporo olbrzymich miasteczek kempingowych, gdzie można bez problemu zająć parcelę z prądem, mieć dostęp do wody bieżącej, łazienek, basenów itp. Takie wielkie campingi na pewno są atrakcją dla dzieciaków, co oznacza spokój rodziców w momencie zainstalowania szkodników na wodnym placu zabaw. Wszystko strzeżone, dobrze zorganizowane, po prostu bomba.

Jeśli jednak chodzi o taki dziki autocaravaning to istnieje realne ryzyko, że Guardia Civil dowali 300 Euro kary za nocowanie w samochodzie kempingowym, jeśli zaparkujemy nocą w pierwszej linii od plaży.

Parkingi działają w trybie dziennym i żaden samochód nie może pozostać na noc. Jeśli jakieś samochody pozostaną to na atak mogą liczyć jedynie użytkownicy samochodów kempingowych.
Czort wie dlaczego tak jest. Krótko mówiąc zazwyczaj autocaravany będą tępione w pierwszej linii brzegowej. Za dnia jeszcze się może udać ale w nocy będzie pukanie do drzwi mundurowych i dobrze jeśli skończy się tylko na upomnieniu i poleceniu przestawienia samochodu.
Obok parkingu plaży Hoyo

No ale tak się przecież nie da. Ula wytropiła na jakimś hiszpańskim blogu parkingi publiczne, które są zrzeszone w klubach autocaravaningu. Niektóre z tych parkingów położone są bardzo blisko plaży.

Takim miejscem, które już przetestowaliśmy jest plaża Hoyo, tuż przy granicy z Portugalią.
Podobno w Portugalii hulaj dusza guardii civil zainteresowanej samochodami turystycznymi nie ma. Prawdopodobnie więc i w terenie blisko granicy odpuszczają sobie walkę z samochodami.

Parking nie rzuca na kolana pod względem wyposażenia. Są pojemniki na śmiecie, są wyznaczone miejsca parkingowe i wianuszek kamperów wciskających się tyłkami pomiędzy drzewa, tak aby móc sobie znaleźć odrobinę prywatności. Zaraz po drugiej stronie wydmy jest piękna, szeroka i co ważne wyludniona plaża. Ludzi jest tylko troszkę, tak że każdy znajdzie sobie dużą przestrzeń z białym piaskiem Oceanu. Woda, w lipcu - rewelacja. Czysta i ciepła. Chłodniejszy klimat nadmorski jest bardzo mile widziany po upałach Sewilli. W nocy można spać w komforcie bez schładzania samochodu klimatyzacją.

Choć na piasku są wysypane linie, to campery wciskają
się pomiędzy drzewa, bo tam jest więcej cienia

Opłata dzienna za pobyt na parkingu to cały 1 Euro. Da się znieść ;). Na miejscu całkiem klimatyczny bar - restauracja ze swoim wyjściem na plażę (i prysznicami do opłukania się z soli). Odległość do najbliższej miejscowości - kilometr. Plac zabaw dla dzieci, taki bardzo prosty ale jest. Czysto i w miarę spokojnie. Piszę w miarę, bo ludzie nie hałasują, niestety ich psy tak.


Jeden dzień i noc było bardzo fajnie, na drugi dzień zaczęli się zjeżdżać właściciele psów ze swoimi przyjaciółmi z innego czasu ewolucji. Psy jak to psy, sranie obok kampera, wąchanie się po dupach, piski, szczekanie po prostu psiarnia. Trzeba było się zwijać, bo coraz trudniej było usłyszeć morza szum. Pieski i ich właściciele to jest ogólnoświatowy problem. Właściciele myślą, że je uszczęśliwiają wożąc samochodami, trzymając na smyczy i tresując (patrz dając żarcie za jakieś małpie triki).


Wracając do tematu (aby nie zszedł na psy ;)) polecanych miejsc do zatrzymania się:


Kemping la Doñana, położony w parku krajobrazowym, oddzielony od Oceanu pasem wydm. Wspaniała infrastruktura na kilkudniowy pobyt. Duża restauracja, duży park wodny z barem dla rodziców, miejsc do zatrzymania w bród. Ceny zatrzymania samochodu kempingowego to 50 Euro. To za strefę C, najbliższą do wyjścia na plażę. Im dalej tym taniej, im dłużej tym taniej, im bardziej po sezonie tym taniej. Warto zaopatrzyć się w przedłużacz bo skrzynki z przyłączami nie są tak gęsto rozstawione jak mogłyby być.





Wyświetl większą mapę

Parking Playa del Hoyo - Isla Cristina prowincja Huelva
N37:11'59,30" W07:17'46,68"
Opłata dzienna 1 Euro. Blisko plaży




Wyświetl większą mapę

Komentarze

  1. Jeśli ktoś wbrew potocznym opiniom, chciałby poczytać coś na temat niezdrowych relacji człowiek pies to polecam tekst z mojego bloga
    http://hiszpaniazemocjami.blogspot.com.es/2011/12/pieskie-zycie-ludzki-fasz.html

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Grzyby w Sewilli

Oczywiście nie chodzi o problemy z deszczem i grzybami, które po nim rosną. Chodzi o ciekawą konstrukcję architektoniczną wartą zobaczenia. Drewniana, dość dziwaczna budowla nazywana Las Setas zdaje się być inspirowana działaniem magicznych grzybków. Można sobie wejść i pospacerować po specjalnych platformach widokowych, zobaczyć z ciekawej perspektywy Sevillę. Grzyby zostały zaprojektowane przez niemieckiego architekta Jürgena Mayer-Hermanna, a całkowity koszt zrealizowania tego przedsięwzięcia przekroczył 86 milionów Euro. Już prawie dekadę parasol grzybowy uatrakcyjnia stolicę Andaluzji.

Elektrownia słoneczna koło Sewilli - działa przez całą dobę

Należąca do Torresol Energy elektrownia słoneczna Gemasolar zajmuje 185 ha niedaleko Sevilli w Hiszpanii.  Jest jedną z nielicznych konstrukcji tego rodzaju. To elektrownia słoneczna, która w założeniu ma wytwarzać energię elektryczną przez całą dobę.  Dodać należy, że Andaluzja choć jest jednym z najbardziej nasłonecznionych regionów Europy nie jest położona na biegunie polarnym i nocą jest tam ciemno.  W odróżnieniu od elektrowni z fotoogniwami przetwarzającymi światło bezpośrednio na elektryczność, ten rodzaj nazywany „concentrated solar power” to połączenie klasycznej elektrowni cieplnej z najbardziej ekologicznym źródłem energii jakim jest słońce.  Światło słoneczne jest koncentrowane za pomocą 2650 luster na zbiornikach umieszczonym na wysokiej wieży. Wewnątrz zbiornika znajduje się stopiona sól, która skutecznie kumuluje ciepło słoneczne. Jest ona podgrzewana do temperatury 500 stopni Celsjusza i pompowana dalej do specjalnych zbiorników, akumulu...

Rio Tinto kopalnia z Marsa rodem

Te Marsjańskie widoki widoczne na krótkim filmiku faktycznie mają więcej wspólnego z czerwoną planetą niż może nam się wydawać. Miejsce to było już znane ludom z pradawnego miasta Tartessos, opisywanego przez greków jako bogate miasto handlujące metalami. Samo miasto jak i ludzie zaginęli w otchłani historii, a po mieszkańcach Tertessos wydobywali tu rudy metali Fenicjanie (2800 – 2600 lat p.n.e), Grecy (2600 – 2000 lat p.n.e), Rzymianie (2000 – 1800 lat p.n.e), Wizygoci (1600 – 1300 lat p.n.e) oraz Maurowie (1300 – 500 lat p.n.e). Rzymianie, którzy wydobywali geothyt do pozyskania srebra na monety i minerał chalkozyn do pozyskania miedzi, okazali się najskuteczniejszymi górnikami. Wylicza się, że z tego miejsca wydobyli oni ponad 2 miliony ton rudy srebra dzięki którym Cesarz Klaudiusz sfinansował podbój Brytanii w 43 roku n.e.