Przejdź do głównej zawartości

Adrenalina w Hiszpanii - skoki spadochronowe

Nie wszyscy są zwolennikami leżenia plackiem na plaży. Nawet jeśli w Hiszpanii plaże te są naparawdę przepiękne. Nawet jeśli w sezonie zjeżdżają się ludzie z całego świata to i tak dla niektórych może to być po prostu nudne.

Wiele jest rzeczy, które pobudzają krążenie krwi, które ożywiają ciało i umysł. Ale pośród różnych namiastek prawdziwej adrenaliny tylko skoki spadochronowe są w stanie sprostać najwyższym oczekiwaniom.

Skok tandemowy to wspaniały pomysł na wakacje
Najbardziej przystępne są na pewno skoki tandemowe. Nie wymagają kursu, nie wiążą się nawet z jakimś dłuższym przygotowanie. To tak jak lot widokowy, tyle że z emocjami większymi niż podczas akrobacji samolotowej. Stanięcie na progu samolotu i wyskoczenie na pewno odciśnie się pozytywnym piętnem w każdej pamięci.

Jednym z najsprawniej działających lotnisk hiszpańskich, na których można wykonywać skoki tandemowe jest La Julliana koło Sewilli. Tu, z wysokości wyższej niż gdziekolwiek indziej bo z 4600 metrów można wykonać skok tandemowy.

Skoki tandemowe w Polsce wykonuje się z niższych wysokości i zawsze trzeba pamiętać o tym, że pogoda może wykręcić złośliwy numer.

W Hiszpanii pogodą nie trzeba się martwić, szczególnie w okolicach Sewilli.
Jeśli więc ktoś lubi mocne wrażenia i normalne człapanie noga za nogą oglądając kolejne zabytki architektury lub pijąc kolejną cervezę w barze może skakać z samolotu.

Hiszpania to wspaniały dla turystów kraj. Nie dość, że są dobrze nastawieni do przyjezdnych to jeszcze mają wszystko jak stworzone do zabawy. Nawet skoki spadochronowe wykonuje się u nich łatwiej niż dajmy na to w Polsce.
W Hiszpanii nie trzeba wykonywać specjalistycznych badań medycznych aby rozpocząć kurs spadochronowy. Czyli jest nowy pomysł na spędzenie wakacji.

Skoki spadochronowe w Hiszpanii z kursem podstawowym. Tak jak do Egiptu jedzie się ponurkować tak do Hiszpanii można pojechać aby poskakać. Kurs AFF to już jest przygoda nie na jeden weekend a na jakiś tygodniowy pobyt. Trzeba bowiem zrobić szkolenie teoretyczne a potem skoczyć około 7 razy aby instruktor pozwolił po egzaminie na samodzielny skok z 4600 metrów.

Jednak kurs AFF w Hiszpanii to nie jest nic trudnego, nie jest też drogi a odchodzi masa stresu związana z oczekiwaniem na pogodę, jeżdżeniem w każdy weekend na jakieś polskie lotnisko i czekanie w kolejce chętnych.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Grzyby w Sewilli

Oczywiście nie chodzi o problemy z deszczem i grzybami, które po nim rosną. Chodzi o ciekawą konstrukcję architektoniczną wartą zobaczenia. Drewniana, dość dziwaczna budowla nazywana Las Setas zdaje się być inspirowana działaniem magicznych grzybków. Można sobie wejść i pospacerować po specjalnych platformach widokowych, zobaczyć z ciekawej perspektywy Sevillę. Grzyby zostały zaprojektowane przez niemieckiego architekta Jürgena Mayer-Hermanna, a całkowity koszt zrealizowania tego przedsięwzięcia przekroczył 86 milionów Euro. Już prawie dekadę parasol grzybowy uatrakcyjnia stolicę Andaluzji.

Elektrownia słoneczna koło Sewilli - działa przez całą dobę

Należąca do Torresol Energy elektrownia słoneczna Gemasolar zajmuje 185 ha niedaleko Sevilli w Hiszpanii.  Jest jedną z nielicznych konstrukcji tego rodzaju. To elektrownia słoneczna, która w założeniu ma wytwarzać energię elektryczną przez całą dobę.  Dodać należy, że Andaluzja choć jest jednym z najbardziej nasłonecznionych regionów Europy nie jest położona na biegunie polarnym i nocą jest tam ciemno.  W odróżnieniu od elektrowni z fotoogniwami przetwarzającymi światło bezpośrednio na elektryczność, ten rodzaj nazywany „concentrated solar power” to połączenie klasycznej elektrowni cieplnej z najbardziej ekologicznym źródłem energii jakim jest słońce.  Światło słoneczne jest koncentrowane za pomocą 2650 luster na zbiornikach umieszczonym na wysokiej wieży. Wewnątrz zbiornika znajduje się stopiona sól, która skutecznie kumuluje ciepło słoneczne. Jest ona podgrzewana do temperatury 500 stopni Celsjusza i pompowana dalej do specjalnych zbiorników, akumulu...

Rio Tinto kopalnia z Marsa rodem

Te Marsjańskie widoki widoczne na krótkim filmiku faktycznie mają więcej wspólnego z czerwoną planetą niż może nam się wydawać. Miejsce to było już znane ludom z pradawnego miasta Tartessos, opisywanego przez greków jako bogate miasto handlujące metalami. Samo miasto jak i ludzie zaginęli w otchłani historii, a po mieszkańcach Tertessos wydobywali tu rudy metali Fenicjanie (2800 – 2600 lat p.n.e), Grecy (2600 – 2000 lat p.n.e), Rzymianie (2000 – 1800 lat p.n.e), Wizygoci (1600 – 1300 lat p.n.e) oraz Maurowie (1300 – 500 lat p.n.e). Rzymianie, którzy wydobywali geothyt do pozyskania srebra na monety i minerał chalkozyn do pozyskania miedzi, okazali się najskuteczniejszymi górnikami. Wylicza się, że z tego miejsca wydobyli oni ponad 2 miliony ton rudy srebra dzięki którym Cesarz Klaudiusz sfinansował podbój Brytanii w 43 roku n.e.